
Historia tłocznictwa
Historia tłocznictwa sięga starożytności. Już antyczne mennice bijąc monety wykorzystywały do tego celu matryce oraz stemple ułatwiające produkcję wielkoseryjną.
Stanowiły równocześnie zabezpieczenie przed fałszerstwem, gdyż pozostawiały szczególne znaki na powierzchni metalu. Były na tyle dokładne, że to właśnie dzięki wizerunkowi utrwalonemu na monecie, badacz-archeolog i filolog klasyczny Duane W. Roller ustalił wizerunek Kleopatry opisując ją tymi słowami:
„Monety ukazują wydatny nos (cecha rodzinna) i podbródek, a także przeszywające spojrzenie i włosy ściągnięte do tyłu, związane w kok.”
Na uznanie zasługuje fakt iż w rzeczywistości najstarsze monety wytworzone metodą bicia pochodzą z 600 roku przed nasza erą. Bite z elektrum – naturalnego stopu złota i srebra. Były to Lidyjskie szekle, z terenu obecnej Turcji.
Tłocznictwo na przestrzeni wieków przechodziło szereg transformacji. Za początek współczesnego tłocznictwa uznaje się średniowieczną wzmiankę o stemplach i matrycach używanych w maszynie posiadającej prowadnice (lub sposoby) zapewniające wyrównanie stempla do matrycy. Wzmianka pochodzi z XV wieku, kiedy niemiecki ślusarz używał ich do produkcji zawiasów. Opisana jako jedno z podań na kartach traktatu: „Aus der Geschichte der Remscheider und Bergischen Werkzeug und Eisen Industrie”.

W roku 1796 Pan DeVere z Francji uzyskał patent na „Matryce do wykrawania i tłoczenia blach” prezentując niespotykane dotąd rozwiązania techniczne co stanowiło podstawę do uznania projektu za wynalazek i nadania mu ochrony własności intelektualnej.
Istotnym postępem w operacjach tłoczenia metali było pojawienie się progresywnej matrycy do tłoczenia. Najwcześniejszy opublikowany zapis opisujący „postępującą kość”, znajduje się w książce JL Lewisa z 1897 roku „Dies and Die Making”.
Traktat Oberlina Smitha, „The Press Working of Metals” prezentuje znaczne podobieństwo do pierwszego twórcy matryc, nie wspomina jednak o matrycy progresywnej. Wspomina za to o „oprzyrządowaniu dodatkowym” i „wykrawaniu grupowym”, co postrzegane jest jako początek tłoczenia wielotaktowego.
Początek motoryzacji był okresem wzmożonych prac nad udoskonaleniem procesu obróbki metalu. Zarówno w formie tłoczenia, wykrawania jak i skrawania. W 1906 roku powstaje metalurgiczna „receptura” wytwarzania stali szybkotnącej, opracowana i zaprezentowana w: „Art of cutting metals” autorstwa Taylor&White.

Pierwszy seryjnie produkowany pojazd mechaniczny Model-T produkcji Forda był reklamowany jako tani samochód rodzinny, na który może pozwolić sobie przeciętny Amerykanin. Utrzymanie niskich kosztów wytworzenia miało zostać uzyskane przez zastąpienie elementów frezowanych lub odlewanych, elementami z giętych blach. Początkowo wyprodukowanie jednego egzemplarza modelu T zajmowało 12 godzin. Dzięki stopniowemu doskonaleniu koncepcji montażu taśmowego i rezygnacji z elementów frezowanych na rzecz tłoczonych, czas ten uległ znacznemu skróceniu. Pod koniec 1927 roku wyprodukowanie jednego Forda zajmowało 93 minuty. Dzięki temu niesamowitemu wzrostowi wydajności możliwe było znaczne obniżenie ceny samochodu z 1000 dolarów w 1908 roku, do niecałych 300 dolarów w 1927 roku.
Znamienna jest jedna z reklam z tamtych czasów, do której udało się dotrzeć zespołowi TOPTECH, mówiąca o skali produkcji elementów metalowych wykonywanych metoda tłoczenia blach:
Dynamiczny rozwój USA po drugiej wojnie światowej wymuszał zwiększenie wydajności zakładów produkcyjnych oraz ich pracowników. Ręczna obsługa tłoczników w połączeniu z wygórowanymi normami przełożyła się na liczne wypadki przy pracy. Stało się to impulsem do opracowania rozwiązań poprawiających zarówno produktywność jak i bezpieczeństwo pracy.
W 1953 roku inżynier konstruktor Ed Stouten wraz z partnerem założyli przedsiębiorstwo zajmujące się projektowaniem matryc w Grand Papids w Michigan o nazwie Capitol Engineering Company. Firma zajęła się głównie poszukiwaniem rozwiązań problemów, z jakimi borykali się inni użytkownicy oraz konstruktorzy tłoczników. Głównymi problemami było bezpieczeństwo, nieefektywność oraz niska produktywność. Capitol Engineering zaczął promować ideę pozostawiania części materiału w blasze, z której wykrawane były elementy w ten sposób, by cały materiał mógł być ciągnięty i przepuszczany przez stanowiska wykonujące kolejne operacje. Z czasem jego podejście okazało się ogólnoświatowym standardem.