
Co wspólnego ma góra lodowa z produkcją jednostkową?
Odkryliśmy, jak teoria „góry lodowej” pomaga optymalizować procesy produkcyjne. Dzięki redukcji liczby jednocześnie realizowanych zamówień zmniejszyliśmy przeterminowania z 45% do 22% w ciągu 6 miesięcy. Planujemy efektywniej, eliminujemy wąskie gardła i poprawiamy przewidywalność produkcji. Nasz cel? Zero opóźnień w 2025 roku!
Teoria góry lodowej – co kryje się pod powierzchnią?
Teoria „góry lodowej” obrazuje, że to, co widzimy na powierzchni, jest jedynie niewielką częścią całości. Reszta, często znacznie większa i bardziej istotna, ukryta jest pod wodą – poza naszym zasięgiem wzroku. Zainspirowani tą analogią, postanowiliśmy spojrzeć głębiej na nasze procesy produkcyjne.
Od czego zaczęliśmy?
Zdefiniowaliśmy poziom wody jako aktualny stan zamówień przetwarzanych w naszej produkcji. Wierzchołek góry, widoczny nad powierzchnią, to to, co możemy szybko zauważyć i na co możemy reagować. Jednak to, co niewidoczne – procesy pod powierzchnią – odpowiada za największe wyzwania, takie jak opóźnienia czy trudności w szybkiej realizacji zamówień. Naszym celem było dotarcie do tej ukrytej części procesów.
Pierwszym krokiem było zmniejszenie liczby zamówień przetwarzanych jednocześnie na produkcji – i to aż o połowę.
Jak wyglądała nasza produkcja jeszcze rok temu?
Dotychczas każde przyjęte zamówienie od razu trafiało na linię produkcyjną. Gdy liczba zamówień była umiarkowana w stosunku do naszych możliwości, proces przebiegał sprawnie. Jednak w tygodniach, kiedy ilość zamówień gwałtownie rosła – np. z powodu kumulacji zleceń od wielu klientów – produkcja stawała się niewydolna.
W takich okresach:
- Pojawiały się wąskie gardła – początkowo u technologów, później u programistów, a następnie na poszczególnych stanowiskach produkcyjnych.
- Kolejki wydłużały się w każdym obszarze produkcyjnym, a zwroty z procesów takich jak hartowanie dodatkowo potęgowały problem.
- Realizacja zamówień w terminie stawała się niepewna, co negatywnie wpływało na naszą efektywność i relacje z klientami.
Co zmieniliśmy?
Zamiast natychmiastowego wprowadzania zamówień na produkcję, zaczęliśmy je planować z wyprzedzeniem. Nie pozwalamy, aby ilość zamówień wprowadzanych do realizacji przekraczała nasze możliwości przerobowe w zaplanowanym terminie.
Wdrożyliśmy konkretne zmiany w procesach:
- Planowanie produkcji: Ustaliliśmy jasne cykle produkcyjne, obejmujące etapy takie jak hartowanie, obróbka wstępna i obróbka w twardym materiale.
- Cykle tygodniowe: Każdy tydzień ma jasno określoną liczbę zamówień do realizacji, co pozwala lepiej zarządzać obciążeniem.
- Planowanie już na etapie ofertowania: Ustaliliśmy procesy pozwalające ocenić nasze moce przerobowe jeszcze przed przyjęciem zamówienia.
Co odkryliśmy, „wylewając połowę wody”?
Redukcja liczby zamówień przetwarzanych jednocześnie pozwoliła nam dostrzec:
- Znacznie mniej wąskich gardeł w procesach.
- Usprawnioną pracę zespołów – pracownicy zaczęli wyrabiać się z zadaniami bez potrzeby zwiększania zatrudnienia.
- Wyraźną potrzebę planowania produkcji już na etapie przygotowywania ofert i przyjmowania zamówień.
- Pełną kontrolę nad liczbą wprowadzanych zamówień w danym tygodniu oraz przewidywalność terminów realizacji.
- Możliwość planowania wysyłek i sprzedaży z tygodniowym wyprzedzeniem.
Efekty w liczbach
W ciągu zaledwie sześciu miesięcy nasze działania przyniosły wymierne rezultaty:
- Wskaźnik przeterminowań zmniejszył się z 45% w maju 2024 roku do 22% w październiku 2024 roku.
- Nasz cel na 2025 rok to całkowite wyeliminowanie przeterminowań – będziemy systematycznie nad tym pracować.
Co dalej?
Wprowadzone zmiany to dopiero początek drogi ku pełnej optymalizacji naszych procesów. Regularnie analizujemy wyniki i dostosowujemy działania, aby osiągnąć maksymalną efektywność. Damy znać, czy uda nam się zrealizować nasz ambitny cel w 2025 roku!
Podsumowanie
Analogia góry lodowej pomogła nam spojrzeć głębiej na procesy produkcyjne i zidentyfikować obszary wymagające usprawnień. Dzięki zmianom w planowaniu i realizacji zamówień nie tylko zwiększyliśmy efektywność, ale również poprawiliśmy naszą przewidywalność i jakość obsługi klientów. Te zmiany to dowód, że czasem wystarczy „wylewać wodę”, aby zobaczyć, co naprawdę dzieje się pod powierzchnią.